cyrkówka Fanaberka bloguje
Przed sklepem słońce i bratki, pomarańczowe jak loki Weronki. Podobno wszyscy szeptali zazdrośnie, kiedy Weronka wyjechała do szkoły w Julinku, zdobyła stypendium, podpisała kontrakt, a latem obnosiła się po mieście z czerwonym kabrioletem i szwargoczącym, podstarzałym akrobatą. Podobno współczująco kiwali głowami, kiedy wróciła na stare śmieci z brzuchem i stalową szyną w nodze. Podobno z niechęcią odwracali wzrok, kiedy oddała dziecko i ciągała się po osiedlu za miejscowym żulem i obszczymurkiem. - Stoczy się, skończy na ulicy - wydyma usta sprzedawczyni, ale nawet ona podchodzi do szklanych drzwi i mruży oczy. A Weronka, jakby na przekór, unosi ręce gestem cyrkówki i stąpa po grzbiecie krawężnika tak lekko i pewnie, jakby od rana nie brała do ust niczego, oprócz chrupiących, kokosowych kulek i kilku łyków źródlanej, niegazowanej wody. Jakby można było zatoczyć koło, w pomarańczowym świetle tańczyć na linie. (...) Zobacz cały wpis na blogu » |
W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.
Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.